Uszyte skrzydła motyla – Danaus plexippus

Uszyte skrzydła motyla - pomarańczowy motyl

Zanim napiszę cokolwiek, co w jakikolwiek sposób sugerowałoby, że narzekam albo utyskuję na to, że przyszło mi szyć tak niełatwą rzecz, to niech będzie dla wszystkich jasne, że ja sporadycznie uwielbiam się tak „katować”!

Takie zamówienia pozwalają mi się sprawdzić, wyżyć artystycznie (no bo jakąś tam artystyczną duszę posiadam, mimo że głęboko ukrytą), spełniać różnorakie wizje, wylać z siebie wyobrażenia, czy po prostu wymyślić jakąś technikę, bo nigdy wcześniej nie dane mi było walczyć z taką materią w taki sposób itd., a podołać trzeba. Bo słowo droższe od pieniędzy jest.

Nie oszukujmy się, dziewczyny moje dorosły, ja sobie tego typu skrzydełek szyć nie będę, więc kiedy niby okazja taka miałaby się trafić?
A wyobraźnia szaleje! Widzę te małe dziewczątka, które ubieracie na bale i wzdycham… „ehhh, to już nie dla mnie” 😉

No więc tym razem mnie się trafiło stworzyć motylowi skrzydła na turnieje dla tańczącej, dziewięcioletniej solistki. No bałam się, nie powiem… bo nigdy takich nie szyłam wcześniej. Nawet nie wiedziałam jak się za to zabrać i mimo, że klientka miała tego świadomość, to cierpliwie nie odpuszczała 😀

Motyl pierwszy i motyl drugi nijak się mają do tego co miało powstać tym razem. Wymagania były bardzo konkretne począwszy od dokładnych wymiarów skrzydeł, poprzez kolory i ogólny wygląd, na konkretnym gatunku motyla kończąc.  Wędrowny monarcha, czyli Danaus plexippus.
Kto pamięta ten wie (matko, kto by to pamiętał, chyba tylko ja), jednak kto nie pamięta, niech przeczyta wpis o motylu pierwszym. Tam napisałam, że kiedyś dam radę uszyć taki witraż i to dużo lepiej! No i wykrakałam sobie 😀

Jeżeli jednak czytając powyższe myślicie, że zgodziłam się od razu, to jesteście w błędzie. Bardziej klientka we mnie wierzyła, niż ja w siebie… i tak migałam się przez kilka dni, testując ściegi, rodzaje aplikacji, rodzaje łączeń, jakąkolwiek technikę, co w efekcie przypominałoby jak najbardziej skrzydła tego prawdziwego motyla. Na szczęście termin był na tyle odległy (za co jestem niezmiernie wdzięczna!), że mogłam się nim delektować bez stresu, że to na już… że nie zdążę, że mi nie wyjdzie i nie będzie szansy na poprawki, czy zamówienia u kogoś innego. Tak… takie nawet miałam założenia, że jak nie wyjdzie, to skończę w takim terminie, że będzie czas, aby klientka mogła zamówić gdzieś indziej 😛

Motyl miał być witrażowy, czyli oczka miały w świetle prześwitywać. Materiał użyty na pomarańczowe motyle oczka miał się mienić i błyszczeć (najbardziej widoczne na żywo, ale nieco udało się tego błysku uchwycić na powyższym zdjęciu). Skrzydła miały być miękkie i ładnie się układać podczas ruchu. Skrzydła przede wszystkim muszą być symetryczne! Wiadomo, materiał śliska cienizna. Część oczek bardziej pomarańczowych, część oczek bardziej żółtych. Jak szaleć, to szaleć.

Tyle co ja się nafastrygowałam i naszyłam ręcznie, to nigdy wcześniej nie miało u mnie miejsca. Skrzydła do najmniejszych nie należą, bo rozpiętość w najszerszym miejscu wynosi blisko półtora metra.
Wyglądało to mniej więcej tak…
Dzień szycia – trzy dni przerwy na wymyślanie. Wymyślone! Godzina szycia, dzień przerwy na wymyślanie i testowanie. Przetestowane. Dwa dni szycia. Znowu przerwa, bo teraz pytanie jak kolejny, pożądany efekt uzyskać? I tak to się toczyło, aż do finiszu.

Na koniec może farba do tkanin, nici, aplikacje…? Najlepiej sprawdziły się cekiny. Podczas ruchu na scenie na pewno będą przyjemnie mrugać do widza.

Tułów motyla wraz z odwłokiem zrobiłam z czarnego, włochatego, błyszczącego weluru.

motyl2r

motyl1r

Rozpiętość skrzydeł w najszerszym miejscu to ok. 136cm.

motyl3r

Próżno szukać tutaj całkowitej wierności w odtwarzaniu każdego szczegółu, jednak z efektu byłam zadowolona. Niemniej jednak, to szycie na odległość… bez przymiarek, akceptacji bądź uwag drugiej osoby, w efekcie czego kiedy wysłałam, to siedziałam jak na szpilkach, czekając na reakcję zwrotną.

Matko.. jaka ulga, kiedy przyszedł ten sms… łomot kamienia spadającego z mojego serca na pewno było słychać w całym domu!

Zgoda na jego publikację oczywiście była

 

Czas umilał mi audiobook Janusza Krawca Wiśniewskiego – „Życie skrojone na miarę”. W tamtym czasie istniał tylko świat książki, a w niej  świat opisów Jego szycia i moje szycie. Ten stan mógłby trwać…

Reasumując wpis.
Krawiectwo jest nieziemsko piękne w swojej rozległości, że choćby człowiek się całe życie uczył, to wciąż wie tak niewiele i… może uczyć się dalej i dalej, odkrywając kolejne jego tajniki. Zgadzacie się ze mną? 🙂

Edit:
Poniżej film, który pokazuje jak zachowują się skrzydła w tańcu. Otrzymałam go od mamy tańczącej dziewczynki. Dziękuję za zgodę na publikację!

Categories: Bez kategorii
  • Jo Ho

    mistrzostwo świata!

  • Joanna Krzak

    Piękne! Piękne! Piękne! Bardzo lubię takie rzeczy od jakiegoś czasu. Takie dopieszczone! Znaczy zawsze lubiłam, ale coraz bardziej lubię komplikowanie w szyciu 😉

    • Dziękuję!
      Powiem Ci szczerze, że to chyba przychodzi wraz z tym jak długo się szyje. Mam wrażenie, że osoby, które dopiero zaczynają, chcą jak najszybciej skończyć i już widzieć efekt końcowy, a im dłużej szyją dłużej, to zaczynają się delektować szczegółami 😉
      Nie masz czasami też takiego wrażenia? 🙂

      • Joanna Krzak

        Zgadzam się w pełni 😀

  • Apozu

    No Kochana robi wrażenie…!!! Klientce się nie dziwię, bo takie projekty to tylko dla Ciebie ;). Podziwiam dokładność i przede wszystkim cierpliwość!!! Gratuluję pozytywnego sms-ka i powem szczerze, chciałabym to dzieło zobaczyć w tańcu…. Super!

    • Dzięki! Też bym chciała zobaczyć na żywym modelu 🙂

  • Hmm nie wiem jak mogłam nie skomentować tego motyla a raczej jego skrzydeł. Planowałam, planowałam i zapomniałam?? No nic, po czasie ale…
    piękny jest, idealnie dobrane kolorki, pełen profesjonalizm, detale… CUDO!!!
    Wiolu zaskakujesz jak zawsze 🙂

    • Dziękuję!
      Kolory dobrała sama natura, a ja starałam się je tylko odzwierciedlić 🙂

  • Są cudowne, coś wspaniałego! Uwielbiam takie dopieszczone cacuszka, szkoda, że nie są moje.

    • Pofruwałabyś? 😀
      Lubię się czasami pobawić długodystansowo i dopieszczać każdy szczegół, wtedy jest największa przyjemność tworzenia, ale Tobie chyba tego mówić nie muszę, bo Ty w takich pracach jesteś mistrzynią 🙂

  • Przepiękne… dopieszczone w każdym calu, perfekcyjne 🙂 Dziewczynka porusza się z taką gracją i lekkoscią jakby była malutkim… motylkiem 🙂 Te skrzydła muszą sprawiać jej wiele radości i być motywacją do dalszej pracy.

    • Mam nadzieję 🙂
      Starałam się skrzydła dopieszczać tak, aby podczas tańca nic się nie działo i mogły służyć przez wiele występów.
      Dzięki 🙂

  • Fantastyczny projekt i wykonanie. A najlepszą nagrodą za ten cały trud jest widok tej pięknie tańczącej dziewczynki i napewno bardzo szczęśliwej. Jestem pod wrażeniem!

    • Wiesz… żebyś wiedziała, jak mnie to uszczęśliwiło… 🙂
      Do tej pory w takiej niepewności żyłam, bo niby ok, niby wszystko pasuje i wszyscy zadowoleni, ale… jednak nie miałam okazji widzieć na człowieku, więc niedosyt okropny.
      Jak obejrzałam film, to poczułam się nareszcie pewna i spokojna, że faktycznie jest ok 🙂

      Mam nadzieję, że dziewczynka jest szczęśliwa. Podobno strój robi furorę i za niego przyznawane są dodatkowe punkty, więc myślę, że nosi z dumą 🙂